Apple Watch Series 12 na celowniku The Quantified Scientist. Jak wypada nowy czujnik tętna?

Rob ter Horst przetestował nowy sensor tętna w Apple Watch Series 12. Czy zegarek z Cupertino dorównuje medycznemu standardowi pasa Polar H10? Sprawdzamy wyniki rygorystycznego testu.
Precyzja pomiaru tętna od lat stanowi jeden z największych atutów zegarków z Cupertino. Apple przyzwyczaiło nas do tego, że ich sensory optyczne należą do ścisłej czołówki rynku elektroniki ubieralnej. Wraz z premierą Apple Watch Series 12 producent zadeklarował kolejny skok jakościowy w analizie parametrów biometrycznych. Aby zweryfikować te obietnice, znany w środowisku badacz Rob ter Horst, prowadzący ceniony kanał The Quantified Scientist, poddał urządzenie swoim rygorystycznym testom laboratoryjnym i terenowym.
Metodologia i starcie ze złotym standardem Polar H10
Dla entuzjastów rzetelnych danych Rob ter Horst jest postacią ikoniczną. Jako naukowiec podchodzi do pomiarów bez marketingowych złudzeń. Głównym punktem odniesienia w jego procedurze testowej jest pas telemetryczny Polar H10 – elektrokardiograficzny (EKG) czujnik klatki piersiowej, uznawany w medycynie sportowej za złoty standard dokładności.
Procedura testowa dla Apple Watch Series 12 objęła różnorodne scenariusze treningowe, w których sensory optyczne (PPG) zazwyczaj napotykają największe trudności:
- Kolarstwo stacjonarne i na zewnątrz: stałe obciążenie oraz zmienne wibracje kierownicy.
- Bieganie w zróżnicowanym tempie: ruchy ramion generujące artefakty ruchowe.
- Trening interwałowy o wysokiej intensywności (HIIT): gwałtowne skoki i spadki tętna, stanowiące największe wyzwanie dla algorytmów wygładzających.
Wyniki pomiarów: Jak radzi sobie nowy sensor Apple?
Z analizy opublikowanej przez The Quantified Scientist wynika, że zmodernizowany układ optyczny Apple Watch Series 12 osiąga spektakularne rezultaty. Współczynnik korelacji z pasem Polar H10 podczas większości aktywności aerobowych przekroczył poziom 0,99, co oznacza niemal idealne odwzorowanie krzywej tętna.
Co szczególnie istotne, Apple zdołało niemal całkowicie wyeliminować typowe dla czujników nadgarstkowych opóźnienie reakcji (tzw. lag) przy nagłych zrywach tętna w trakcie interwałów. Połączenie nowego układu diod fotometrycznych z usprawnionymi algorytmami uczenia maszynowego w watchOS pozwala na filtrowanie zakłóceń wynikających z napinania mięśni przedramienia czy zmian w mikrokrążeniu skóry.
Opinia redakcji Smart-Watch.pl
Wyniki zaprezentowane przez Roba ter Horsta nie są dla nas zaskoczeniem, ale stanowią doskonałe potwierdzenie inżynieryjnego kunsztu Apple. Podczas gdy wielu producentów skupia się wyłącznie na dodawaniu kolejnych, często wątpliwej jakości funkcji software'owych, gigant z Cupertino nieustannie doskonali fundamenty monitorowania zdrowia.
Dla użytkowników w Polsce oznacza to jedno: Apple Watch Series 12 dla znakomitej większości sportowców-amatorów oraz osób trenujących rekreacyjnie czyni zewnętrzny pas na klatkę piersiową zbędnym wydatkiem. Zegarek gwarantuje poziom precyzji w pełni wystarczający do wyznaczania stref tętna, monitorowania regeneracji oraz bezpiecznego prowadzenia periodyzacji treningowej. Oczywiście ograniczenia ekosystemowe i czas pracy na baterii wciąż pozostają kwestią dyskusyjną, jednak w kategorii czystej dokładności biometrycznej na nadgarstku Apple ponownie wyznacza punkt odniesienia dla całej branży wearables.

