Garmin Enduro 4 oficjalnie. 64 GB pamięci i nowe funkcje

Garmin po cichu pokazał Enduro 4. Król baterii zachował znajomą konstrukcję z ekranem MIP i solarem, ale podwoił pamięć do 64 GB i dostał garść nowości dla ultrasów.
Bez hucznych zapowiedzi Garmin wrzucił na wybrane regionalne strony zegarek Enduro 4. Jeśli liczyliście na rewolucję w wyglądzie, muszę was ostudzić. Amerykanie postawili na sprawdzony fundament, dorzucając dwa razy więcej miejsca na mapy oraz rozbudowane narzędzia dla biegaczy ultra.
To wciąż bezkompromisowy potwór bateryjny, który na jednym ładowaniu działa miesiącami.
Obudowa i bateria: klasyczny tytan i MIP Solar
Konstrukcyjnie Enduro 4 to niemal lustrzane odbicie poprzednika. Sprzęt zachował masywną kopertę o wymiarach 51 x 51 x 15,7 mm wykonaną z tworzywa wzmocnionego włóknem oraz tytanowy bezel. Tarczę przykrywa szafirowe szkło Power Sapphire z soczewką fotowoltaiczną. Zegarek ma dotykowy ekran transflektywny MIP o przekątnej 1,4 cala i rozdzielczości 280 x 280 pikseli oraz wodoszczelność na poziomie 10 ATM.
Bateria to dalej absolutna ekstraklasa w świecie elektroniki ubieralnej:
- Tryb smartwatcha: do 36 dni bez ładowania lub do 90 dni przy doświetlaniu solarnym.
- Oszczędzanie energii: do 92 dni, a przy dobrym słońcu czas pracy jest nieograniczony.
- Najdłuższy tryb GPS: do 120 godzin (do 320 godzin z solarem).
- Pełna dokładność GPS: do 60 godzin (do 90 godzin z doładowaniem słonecznym).
Sama koperta waży niezmiennie 57 gramów. Całość na wadze wskazuje jednak 66 gramów (wobec 63 gramów w Enduro 3), ponieważ Garmin zamienił ultralekki nylonowy pasek na model ComfortFit.
64 GB na pokładzie i masa nowości w oprogramowaniu
Największą zmianą sprzętową jest podwojenie pamięci wewnętrznej z 32 GB do 64 GB. Jeśli biegacie długie trasy bez telefonu w kieszeni, docenicie ten zapas na szczegółowe mapy TopoActive czy playlisty offline.
Prawdziwe nowości kryją się jednak w systemie operacyjnym:
- Garmin Epic: nowy moduł stworzony pod imprezy wielodniowe. Zamiast dzielić każdy dzień na osobną aktywność, łączy dane o zmęczeniu, regeneracji i tempie w jeden spójny obraz całej wyprawy.
- Waga plecaka (pack weight): zegarek bierze pod uwagę obciążenie ekwipunkiem podczas marszu, biegu czy rucking workouts.
- Planer wyścigów: pozwala zaplanować punkty odżywcze, limity czasowe i postoje.
- Automatyczny pomiar odpoczynku: sprzęt sam wykrywa czas spędzony na punktach kontrolnych, bez konieczności ciągłego wciskania przycisków.
- Nowe metryki: treningi z tempem dostosowanym do nachylenia terenu, dynamiczne wyznaczanie trasy powrotnej oraz rozbudowane dane wioślarskie (VO2 max, próg mleczanowy, moc FTP).
- Funkcje codzienne: raport wieczorny, inteligentny budzik, status zdrowia i monitorowanie zmian rytmu oddechowego.
W zegarku znajdziecie też pełen zestaw sprawdzonych sensorów: optyczny czujnik tętna, pulsoksymetr Pulse Ox, czujnik temperatury skóry, wielozakresowy GNSS z technologią SatIQ, a także wysokościomierz, barometr i kompas.
Cena i dostępność
Zegarek wyceniono na 900 dolarów, co oznacza kwotę o 100 dolarów wyższą niż w przypadku startowej ceny Enduro 3.
Opinia redakcji Smart-Watch.pl
Szczerze mówiąc, pod względem sprzętowym Garmin wypuścił model Enduro 3.5. Jeśli nosicie na nadgarstku zeszłoroczną trójkę, nie widzę większego sensu biec do sklepu i wydawać niemałych pieniędzy. Ekran, obudowa i fenomenalna bateria zostały dokładnie takie same.
Co innego, gdy dopiero wchodzicie w świat biegów ultra lub przesiadacie się ze starszych generacji Fenixa. Wtedy 64 GB pamięci na mapy i kapitalnie zapowiadająca się funkcja Garmin Epic robią różnicę. Ten zegarek to bezlitosne narzędzie treningowe, stworzone do błota i wielodniowych tras, a nie modny dodatek do garnituru.

