Garmin Fenix 9 Pro w triathlonie. Jak działa automatyczna zmiana?

Automatyczne wykrywanie stref zmian T1 i T2 w Garmin Fenix 9 Pro i Apple Watch Ultra 3 ułatwia start, ale gubi cenne sekundy. Sprawdzamy test w Eton Dorney.
Automatyczne przełączanie dyscyplin w multisporcie miało uwolnić triathlonistów od nerwowego wciskania przycisku lap na wyjściu z wody czy dobiegu do boksu rowerowego. Najnowsze testy przeprowadzone podczas zawodów w Eton Dorney pokazują jednak, że technologia wciąż ma twardy orzech do zgryzienia z oficjalnymi matami pomiarowymi.
Różnice w strefie zmian sięgają 40 sekund
W trakcie bezpośredniego porównania w warunkach startowych zegarki Garmin Fenix 9 Pro oraz Apple Watch Ultra 3 przetestowano pod kątem precyzji funkcji auto transition. O ile łączny czas wyścigu od startu do mety pozostaje zgodny z oficjalnym pomiarem, o tyle czasy poszczególnych etapów (leg splits) oraz samych stref T1 i T2 wyraźnie odbiegają od wyników z chipa.
Oba zegarki przestrzeliły oficjalny czas pobytu w strefie T1 o ponad 40 sekund. Problem wynika z samej specyfiki algorytmu. Zegarek nie jest w stanie fizycznie wykryć maty pomiarowej leżącej na ziemi. Zamiast tego analizuje nagłe zmiany tempa poruszania się, kadencji, ułożenia rąk oraz danych z akcelerometru i GPS. W efekcie moment wyjścia z wody i dobieg do wieszaka rowerowego bywa błędnie interpretowany jako przedłużenie pływania lub zbyt wczesny start etapu kolarskiego.
T2 w Apple Watch to łut szczęścia
Choć Apple Watch Ultra 3 w tym konkretnym sprawdzianie zaliczył niemal idealne trafienie w oficjalny czas strefy T2, autor testu nie pozostawia złudzeń: to czysty przypadek, a nie rewolucyjna precyzja czujników. Algorytmy bazujące na uczeniu maszynowym próbują odgadnąć, kiedy zdejmujesz kask czy zakładasz buty biegowe, lecz drobne zastoje w strefie lub nietypowe zachowanie zawodnika natychmiast rozregulowują pomiar.
Opinia redakcji Smart-Watch.pl
Dla osób startujących czysto rekreacyjnie automatyczna zmiana to genialne udogodnienie. Zdejmuje z głowy pamiętanie o klikaniu przycisków w ferworze walki i podwyższonym tętnie. Jednak jeśli walczysz o sekundy, kwalifikację czy bicie życiówki, tradycyjne, manualne wciskanie przycisku lap na wysokości maty pomiarowej wciąż pozostaje bezkonkurencyjne. Żaden algorytm bez łączności z bramką RFID nie wie dokładnie, w którym milimetrze trasy przekroczyłeś linię strefy zmian.

