Moc biegowa w Garminie. Dlaczego watów jest o 30% więcej niż w Stryd?

Garmin podaje wartości mocy biegowej średnio o 30% wyższe niż popularny sensor Stryd. Sprawdzamy, z czego wynika ta różnica i jak zegarki z USA liczą waty.
Biegacze trenujący według stref mocy często łapią się za głowę, gdy przesiadają się z dedykowanego sensora Stryd na wbudowany pomiar mocy biegowej w zegarkach Garmin. Amerykański producent pokazuje liczby wyższe średnio o 30 procent. Nie jest to jednak błąd sensora, lecz zupełnie inne podejście do biomechaniki i fizyki biegu.
Praca mechaniczna kontra efektywna siła napędowa
Kluczowa różnica sprowadza się do tego, co właściwie mierzy algorytm. Stryd skupia się na mocy metabolicznej i sile przenoszonej bezpośrednio na przemieszczanie ciała do przodu. Garmin z kolei uwzględnia całkowitą pracę mechaniczną – wlicza w to energię zużytą na oscylację pionową, uderzenie stopy o podłoże oraz pracę mięśni w fazie lądowania.
Zegarek Garmina szacuje wydatek energetyczny całego układu ruchu na podstawie danych z akcelerometrów, barometru oraz tempa GPS. Jeśli mocno podskakujesz w trakcie kroku biegowego, algorytm Garmina natychmiast podbije waty, podczas gdy Stryd uzna to za straconą energię i nie przypisze jej do użytecznej pracy biegowej.
Wiatr brany z prognozy, a nie z czujnika
Druga istotna różnica dotyczy oporów powietrza. Stryd posiada fizyczny mikrokanalik z czujnikiem wiatru, który mierzy rzeczywisty opór czołowy w czasie rzeczywistym. Garmin podszedł do tematu software’owo. Zegarek pobiera dane o sile i kierunku wiatru z najbliższej stacji pogodowej przez połączenie ze smartfonem tuż przed rozpoczęciem aktywności.
Gdy biegniesz w osłoniętym lesie lub między gęstą zabudową, Garmin nadal może doliczać waty za silny wiatr czołowy, który według prognozy wieje w Twojej okolicy, mimo że w rzeczywistości go nie odczuwasz. Na szczęście tę funkcję można w ustawieniach zegarka wyłączyć, co stabilizuje wyniki.
Opinia redakcji Smart-Watch.pl
Moim zdaniem bezpośrednie porównywanie watów z Garmina i Stryda nie ma najmniejszego sensu. To dwie różne skale pomiarowe, podobnie jak stopnie Celsjusza i Fahrenheita. Garmin dostarcza wbudowany pomiar prosto z nadgarstka, co dla większości amatorów jest w zupełności wystarczające do kontroli intensywności podbiegów. Jeśli jednak planujesz precyzyjny maratoński pacing na podstawie wskaźnika CP (Critical Power), musisz trzymać się jednego ekosystemu i nie mieszać profili treningowych.

