Wygrał maraton z 4-letnim zegarkiem. Garmin Forerunner 255 na podium

Lemi Berhanu wygrał maraton w Amsterdamie z czasem 2:03:33, mając na ręku czteroletniego Garmina Forerunner 255. Czy najnowsze smartwatche są biegaczom w ogóle potrzebne?
W świecie technologii ubieralnej producenci wmawiają nam co roku, że bez najnowszego procesora i jaskrawego ekranu AMOLED nie da się efektywnie trenować. Etiopski biegacz Lemi Berhanu właśnie brutalnie zweryfikował ten marketingowy przekaz.
Berhanu wygrał maraton w Amsterdamie, pokonując trasę w rewelacyjnym czasie 2:03:33 i mijając linię mety zaledwie trzy sekundy wolniej od rekordu trasy. Na jego nadgarstku nie było tytanowego potwora za grube tysiące złotych, lecz poczciwy Garmin Forerunner 255, który zadebiutował w czerwcu 2022 roku.
Pojedynek w strugach deszczu i przewaga klasycznego sprzętu
Końcówka biegu w Vondelpark przyniosła decydujący atak. Etiopczyk zgubił Nicholasa Kipkorira (2:03:39) oraz Patricka Mosina (2:03:58), meldując się na Stadionie Olimpijskim z najlepszym wynikiem w karierze. Wszyscy trzej zawodnicy zeszli poniżej granicy 2:04, co w deszczowych warunkach robi gigantyczne wrażenie.
Przedstawiciele Berhanu potwierdzili redakcji Gadgets & Wearables, że biegacz przez cały dystans polegał wyłącznie na Forerunnerze 255. Zegarek kosztował w dniu premiery 349,99 dolarów i do dzisiaj zachowuje cechy, które dla wyczynowców są kluczowe:
- Waga zaledwie 48 gramów, dzięki czemu urządzenie nie ciąży na ręku podczas wielogodzinnego wysiłku,
- Ekran Memory-in-Pixel (MIP), który w przeciwieństwie do paneli AMOLED nie wymaga wybudzania gestem i pozostaje idealnie czytelny w ostrym świetle dziennym,
- Obsługa pięcioma fizycznymi przyciskami, gwarantująca stuprocentową kontrolę nad międzyczasami w deszczu, bez problemów ze spoconymi palcami i dotykiem,
- Wielozakresowy GPS (Multi-Band) z natywnym pomiarem mocy biegowej, statusem HRV oraz precyzyjnym tempem,
- Świetny czas pracy na jednym ładowaniu, sięgający do 16 godzin w trybie Multi-Band i do 30 godzin w standardowym trybie GPS.
Starzy znajomi na trasach wielkich maratonów
To nie pierwszy przypadek, gdy kilkuletni sprzęt uciera nosa nowościom. Podczas tegorocznego maratonu w Londynie Tigst Assefa również sięgnęła po zwycięstwo z Garminem Forerunner 255 na nadgarstku. Z kolei Eliud Kipchoge triumfował niedawno w maratonie w Melbourne z nowym zegarkiem Huawei Watch GT Runner 2, projektowanym specjalnie pod jego zespół.
Choć Garmin wprowadził później model Forerunner 265 z ekranem AMOLED, a na rynku pojawiły się nowsze Forerunnery 570 i 970, surowy Forerunner 255 udowadnia, że kluczowe algorytmy treningowe i dokładność pozycjonowania nie zestarzały się ani o jotę.
Opinia redakcji Smart-Watch.pl
Dla mnie ten bieg to wspaniały kubeł zimnej wody na rozgrzane głowy gadżeciarzy. Bardzo często pytacie nas w mailach, czy warto wymieniać Forerunnera 255 na model 265 lub droższe serie. Sukces Berhanu to najlepsza odpowiedź. Jeśli zależy wam wyłącznie na dokładnym śledzeniu tempa, niezawodnych przyciskach pod palcem i czytelnym w słońcu ekranie, ten zegarek wciąż potrafi wszystko, czego potrzebuje nawet medalista imprezy rangi mistrzowskiej. Zamiast dokładać kolejne setki złotych do nowego ekranu, lepiej zainwestować w porządne buty lub po prostu wyjść na trening.

