Xiaomi Smart Band 11 Global oficjalnie. Zniknęła kluczowa funkcja

Xiaomi Smart Band 11 pojawił się na globalnej stronie producenta. Mamy jaśniejszy ekran i smukłą obudowę, ale z oficjalnej specyfikacji w tajemniczy sposób wyparował nocny pomiar HRV. Czy jest się czym martwić?
Jeśli czekacie na kolejną odsłonę najpopularniejszej opaski fitness na świecie, szykujcie powoli nadgarstki. Xiaomi Smart Band 11 wylądował na oficjalnej, globalnej witrynie chińskiego producenta. Zanim jednak wyciągniecie portfele, musicie wiedzieć o jednym, dość niepokojącym szczególe.
Podczas chińskiej premiery producent mocno chwalił się nocnym pomiarem HRV (zmienności rytmu zatokowego). Tymczasem w globalnej karcie produktu po tej funkcji nie ma ani śladu. Co to właściwie oznacza dla nas?
Ekran 2000 nitów i smuklejsza obudowa – co trafi na globalny rynek?
Poza tajemniczą roszadą w funkcjach zdrowotnych, nowy kawałek elektroniki od Xiaomi prezentuje się na papierze znakomicie. Konstrukcja przeszła udany lifting i zachowała wszystko to, za co użytkownicy pokochali poprzedników.
- Ekran AMOLED 1,72 cala: z odświeżaniem 60 Hz oraz jasnością szczytową sięgającą 2000 nitów (1500 nitów w standardowym trybie wysokiej jasności), co gwarantuje świetną czytelność w pełnym słońcu.
- Odchudzona obudowa: grubość zredukowana do zaledwie 9,99 mm przy piórkowej wadze 15,58 grama (bez paska), co bezpośrednio przekłada się na to, jak opaska leży na ręku podczas snu.
- Usprawniony sensor tętna: moduł optyczny dual-LED oraz dual-PD ma zapewnić zauważalnie wyższą precyzję pomiarów tętna w trakcie intensywnego treningu.
- Długi czas pracy: akumulator o pojemności 233 mAh zapewnia do 21 dni lekkiego użytkowania, około 10 dni standardowego działania i do 6 dni z włączonym trybem Always-on Display.
- Bogate zaplecze sportowe: ponad 150 trybów aktywności, rejestracja tętna pod wodą oraz możliwość bezprzewodowego transmitowania pulsu przez Bluetooth do zewnętrznych urządzeń.
Znikający pomiar HRV – czy Xiaomi wykastrowało wersję międzynarodową?
Brak wzmianki o HRV budzi spore zaskoczenie. W modelu przeznaczonym na rynek chiński była to jedna z najważniejszych nowości, pozwalająca realnie ocenić poziom regeneracji organizmu po treningu, zamiast opierać się wyłącznie na podstawowych fazach snu.
Na stronie międzynarodowej Xiaomi wspomina jedynie o nowym „asystencie zarządzania snem”, który analizuje nawyki użytkownika i podpowiada, jak poprawić nocny wypoczynek. Sekcja parametrów zdrowotnych wymienia całodobowy pomiar tętna, nasycenia krwi tlenem (SpO2) oraz monitorowanie stresu, całkowicie pomijając HRV.
Nie oznacza to jeszcze ze stuprocentową pewnością, że funkcja została fizycznie wycięta. Równie dobrze może pojawić się po cichu w aplikacji Mi Fitness, być ograniczona do wybranych regionów ze względów certyfikacyjnych lub trafić na opaskę w pierwszej aktualizacji oprogramowania układowego. Niesmak jednak pozostaje.
NFC w specyfikacji, ale bez gwarancji na polskie płatności
W globalnej specyfikacji uwzględniono wersję standardową, wariant z ceramiczną ramką oraz edycję wyposażoną w moduł NFC (zabrakło natomiast wariantu całkowicie metalowego). To dobra wiadomość, choć nie daje ona jeszcze pewności, że od pierwszego dnia zapłacimy zbliżeniowo w polskich sklepach tak łatwo, jak przy użyciu Xiaomi Pay czy rozwiązań konkurencji.
Xiaomi nie podało jeszcze oficjalnych cen w złotówkach ani dokładnej daty dostępności w europejskiej dystrybucji. Wygląda to na klasyczne przygotowanie gruntu pod szerszą akcję premierową.
Opinia redakcji Smart-Watch.pl
Szczerze mówiąc, byłbym mocno rozczarowany, gdyby nocny pomiar HRV ostatecznie nie trafił do europejskich egzemplarzy. W poprzedniej generacji brak tego wskaźnika był jednym z najbardziej widocznych mankamentów dla każdego, kto traktuje regenerację choć odrobinę poważniej niż zwykłe liczenie kroków.
Moim zdaniem Xiaomi Smart Band 11 pod kątem ergonomii i ekranu zapowiada się na kolejny rynkowy hit za rozsądne pieniądze. Jeśli jednak producent sztucznie ograniczy analitykę zdrowotną poza granicami Chin, straci potężny argument w starciu z coraz groźniejszą, budżetową konkurencją. Zanim wydacie ciężko zarobione pieniądze, warto wstrzymać się do pierwszych rzetelnych testów egzemplarzy z polskiej dystrybucji.

